Karezza- czyli metoda wydłużania stosunku

Kerezza to tantryczna metoda opóźniania orgazmu. W tym artykule powiemy wam jak rozpocząć praktykę kerezzy i jak się kochać zgodnie z jej zasadami.

Karezza- czyli metoda wydłużania stosunku

Dzisiejszy artykuł kieruje do tych par, które lubią uprawiać seks długo i namiętnie. To coś dla tych, którzy cenią sobie grę wstępną i długą penetrację podczas której pielęgnują bliskość swoich ciał. Wiadomo, że facet, który osiągnął dwa czy trzy orgazmy podczas jednego wieczoru przestaje myśleć o seksie, a bardziej o przytuleniu się do ukochanej i spokojnym zaśnięciu. W tym czasie nasza partnerka może cały czas mieć jeszcze ochotę na współżycie. Co zrobić, by stosunek i seks był długi tak, by zaspokoił Was oboje? Z pomocą przychodzi Karezza. Jest to tantryczna sztuka przedłużania stosunku. Opiera się ona na stosowaniu różnych technik powstrzymywania się przed orgazmem. Pozostawia ona kochanków przez długi czas w fazie silnego pobudzenia seksualnego bez osiągania orgazmu czy wytrysku. Ten stan może trwać nawet dłużej niż godzinę. Tak więc dowiedzmy się, co to jest karezza i jak ją praktykować? Poniżej znajdziecie kilka ćwiczeń, które pomogą opóźnić orgazm i wydłużyć stosunek.

Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie bycie przez godzinę w maksymalnym podnieceniu bez uczucia niespełnienia czy napięcia?

Na pierwszy rzut oka wydawało by się, że w seksie jest jak w życiu – liczy się przyjemność z orgazmu. Okazuje się, że nie. Warto czasem jednak trochę dłużej „gonić przysłowiowego króliczka”. Ta „gonitwa” może być bardziej satysfakcjonująca i spełniająca niż sam orgazm na zakończenie. Są pary, które kochają się namiętnie przez całe noce nie doprowadzając się do orgazmu. Ich seks nie polega jednak na szaleńczym tempie i zrywaniu z siebie ubrań. One w ogóle się nie spieszą. Orgazm u tych par schodzi na dalszy plan. Jest on końcem długotrwałego stanu pożądania w jakim się znajdowali. Pary kochające się według zasad karezzy kochają się leniwie. Ich współżycie oparte jest na doznaniach zmysłowych. Masują oni swoje ciała, patrzą w oczy, głaszczą, całują się oraz synchronizują oddechy. Ich współżycie jest subtelne poruszając swoimi ciałami w jednym rytmie. Ich seks pozbawiony jest erotyzmu. Na pierwszym planie jest przyjemność duchowa oraz obcowanie z ukochaną osobą. Pełen relaks. Nie wykonują żadnych nagłych ruchów, które podnoszą ciśnienie. Ten sposób kochania się ma za zadanie zacieśnić więzi między nimi, także poza sypialnią.

Karezza jest słowem z języka włoskiego oznaczającym pieszczoty. Metodę tą propagowała amerykańska ginekolog Alice Bruner Stockham. Proponowała ona ją jako technikę antykoncepcyjną oraz metodę zacieśnienia więzi małżeńskich. Stockham proponowała parom długie stosunki bez orgazmu w sytuacji, gdy oboje partnerów czerpie satysfakcję ze swojego długotrwałego podniecenia. Dodatkowo proponowała robienie dość osobliwych rzeczy, jak na sytuację współżycia płciowego. Było to czytanie na głos dzieł filozoficznych Ralpha Waldo czy erotyków Elizabeth Barrett Browning. W dzisiejszych czasach karezzą nazywamy jedynie bardzo długi stosunek płciowy, który ma na celu utrzymanie przez długi czas silnego pobudzenia u obojga partnerów bez wytrysku u mężczyzny i orgazmu u kobiety. Eksperci twierdzą, że ma to bardzo dobry wpływ na równowagę hormonalną naszych organizmów. U osób kochających się klasycznie pojawiają się duże wahania dopaminy. Jej poziom wzrasta wraz z podnieceniem i nagle opada po orgazmie. Dopamina doprowadza nas do błogostanu, dlatego chcemy jak najczęściej doprowadzać się do takiego stanu. Uprawiamy seks nawet, gdy specjalnie nie mamy na niego ochoty. Tym sposobem nasz organizm uzależnia się od skoków dopaminy jednocześnie zmuszając organizm do jej wzmożonej produkcji. To doprowadza nas do sytuacji, w której uprawiamy coraz więcej seksu, lecz jest to dla nas za mało. Kochanie się według zasad karezzy likwiduje problem skoków dopaminy. Unikamy dopaminowego głodu. Stosując karezzę seks staje się mniej wyczerpujący i daje większą satysfakcję.

Zanim para zacznie uprawiać seks według zasad karezzy musi opanować do perfekcji techniki opóźniania orgazmu. Pomocna będzie także sztuka kabbazah. Musicie jednak wiedzieć, że nie ma jednoznacznego sposobu na utrzymywanie stanu podniecenia bez orgazmu. Tatra jest sztuką miłości w sferach duchowych. Jej cechą charakterystyczną jest pobudzanie do refleksji. Nie podaje gotowych rozwiązań oraz recept na idealny długi seks. W tantrze dostajemy wskazówki, ale sami musimy formułować wnioski i budować własne sposoby na powstrzymanie orgazmu. To właśnie tatra jest najtrudniejszą ze sztuk miłosnych. Ale dla tych, którzy ją opanowali pozwala czerpać z seksu nieograniczoną ilość przyjemności. Tego nie daje żadna inna z technik miłosnych.

Tak więc karezza wymaga od nas wypracowania własnych metod jej praktykowania. Warto jednak wesprzeć się wskazówkami mistrzów tej sztuki miłosnej. Doktor Kenneth Ray Stubbs, który jest autorem opracowania „Podstawy tantry” nakazuje mężczyznom ćwiczenia polegające na byciu w ciele kobiety przez dziesięć minut. W tym czasie panowie mają wykonywać ruchy członkiem w pochwie tylko po to, by utrzymać erekcję. W takim przypadku stosunek powinien polegać na powolnej i delikatnej penetracji. Kochankom zaleca się wyrównanie oddechów i spoglądanie sobie głęboko w oczy. Pozwala to skupić się na wrażeniach emocjonalnych i oddala myślenie o aspekcie fizycznym seksu. Partner może wejść członkiem do pochwy partnerki dopiero po częściowej utracie erekcji. Następnie dzięki płytkim pchnięciom może odzyskać erekcję. Ważną rolę w utrzymaniu erekcji partnera odgrywa kobieta. Partnerka powinna skupić się nie na kołysaniu biodrami, lecz na zaciśnięciu mięśni Kegla wokół penisa.

Tak więc do wydłużenia stosunku przydadzą się ćwiczenia mięśni Kegla i technika kabbazah. Tak więc kobieta powinna skupić się na podtrzymaniu erekcji mężczyzny, a dodatkowo czerpać przyjemność z odbywanego stosunku. Kobieta może osiągnąć kilka orgazmów podczas jednego stosunku, w tym czasie mężczyzna powinien wytrwać i powstrzymywać wytrysk jak najdłużej to się da.

Tantra nakazuje odbywanie stosunku w pozycjach, w których partnerzy patrzą na siebie oraz mają kontakt cielesny. Dodatkowo w doborze pozycji zwróćcie uwagę na to, by mężczyzna nie miał pokusy dominacji. Musi on się powstrzymać od gwałtownych ruchów. Specjaliści od tantry polecają pozycję seksualną zwaną yab-yum. Kochankowie praktykujący seks w tej pozycji twierdzą, że odczuwają w tej pozycji unikalną cyrkulację energii między ciałami swoimi i partnera / partnerki. Cyrkulacja ta sprawia ich zdaniem, że potencjały energetyczne się wyrównują, co zapewnia osiągnięcie i utrzymanie stanu równowagi. W pozycji yab-yum mężczyzna siada ze skrzyżowanymi nogami. Kobieta siada na jego udach jednocześnie oplatając go nogami w pasie. Oboje kładą prawą rękę na karku, zaś lewa spoczywać powinna na kości ogonowej partnera / partnerki. W pierwszym etapie stosunku partnerzy powinni patrzeć sobie w oczy, całować się z otwartymi oczami oraz gładzić po plecach. Dłonie powinny wędrować po ciele wyłącznie ku górze. Następnie kobieta zaczyna delikatnie ruszać miednicą jednocześnie ocierając się łechtaczką o członek partnera. Gdy męskość stwardnieje należy wprowadzić członka do pochwy w taki sposób, by członek wywierał ucisk na punkt G. Następnie partnerka rytmicznymi skurczami mięśni Kegla doprowadza penisa do pełnego wzwodu. Musi przy tej okazji kontrolować przebieg zdarzeń, by nie doprowadzić do zbyt szybkiego wytrysku. Urozmaiceniem będzie wsuwanie i wysuwanie członka z pochwy przy jednoczesnym ocieraniu nim o łechtaczkę. To doprowadzi partnera do rozkoszy i szaleństwa. Widząc, że partner jest bliski orgazmu partnerka może zastosować trik kabbazah polegający na dopasowaniu skurczy mięśni Kegla do ruchów frykcyjnych penisa. Ten zabieg zapewni mężczyźnie niezapomniany finał.

W innej pozycji zalecanej przez praktykujących karezzę kochankowie powinni ułożyć swoje ciała w następujący sposób. Kobieta kładzie się na plecach i ugina nogi w kolanach. Partner kładzie się na boku prostopadle do niej. Wsuwa penisa do pochwy i zakłada nogę na jej brzuch. Następnie partnerka kładzie nogę na jego biodrze. Oboje zwracają się ku sobie kładąc dłonie na nogi drugiej osoby. Następnie kochankowie patrzą sobie w oczy głaszcząc swoje ciała jednocześnie oraz wyrównują oddechy. Teraz mogą zacząć lekkie kołysania miednicą. Mężczyzna po wsunięciu penisa do pochwy powinien zdać się tylko na pieszczoty partnerki. Polegać one powinny na seriach długich i krótkich skurczów mięśni Kegla. Uciśnięcia powinny być robione ze zmiennym natężeniem i częstotliwością. To powinno doprowadzić do powolnego twardnienia penisa. Jednakże kobieta musi tak wykonywać ruchy mięśniami Kegla, by nie doprowadzić do nadmiernego podniecenia partnera. Jeżeli partnerka poczuje, że mężczyzna jest silnie podniecony powinna zmniejszyć częstotliwość skurczy mięśni pochwy oraz wyprowadzić penisa z pochwy. Warto przez parę chwil zająć się pieszczotami poza genitalnymi. Wytrysk u partnera można powstrzymać uciskając zagłębienie znajdujące się u partnera w połowie odcinka między moszną, a odbytem. Ucisk trzeba kontynuować do momentu aż podniecenie opadnie.

Od czego zacząć praktykowanie karezzy? Od ćwiczeń rzecz jasna. Na początku starajcie się wytrzymać w stanie silnego pożądania przez pół godziny. Jak to stanie się dla Was łatwe to zacznijcie wydłużać czas pozostawania w pożądaniu, aż dojdziecie do godziny. Z czasem powinniście zauważyć, że potraficie panować nad swoimi ciałami oraz czytać nawzajem swoje potrzeby. Wasze ciała zaczną zdecydowanie lepiej reagować w zależności od bodźców. Regularna praktyka karezzy sprawia, że mężczyźni uczą się sterować swoją męskością. Członek zaczyna „słuchać” się swojego pana. Potrafi on w dowolnym momencie twardnieć lub mięknąć, ruszać się lub nie i powstrzymywać się od wytrysku. Ta ostatnia cecha dzieje się przy udziale mięśni PC. Panie zaś zauważają po jakimś czasie, że ich mięśnie Kegla stały się bardziej elastyczne, co sprawia, że łatwiej się nimi operuje. Dodatkowo pojawia się u kobiet łatwiejsze dojście do orgazmu nawet wielokrotnego.

Artykuł powstał dzięki portalowi sex telefon
 

Daj ocenę (4 / 1)

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Ojciec Czas Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ojciec Czas
Gość
Ojciec Czas
Daj ocenę :
     

Nie ma takiego czegoś jak „mięśnie Kegla”. Są ćwiczenia Kegla.